Siemka ;D
Więc tak jak już pisałam, przez te wakacje kilka razy tylko wyszłam, może wyda Wam się to dość dziwne, no ale nie umiałałam przebywać w towarzystwie tej dziewczyny razem z moim przyjacielem...
"Nie chcę więcej cierpieć i patrzeć jak
Jesteś z nią, dotykasz ją wciąż"
Do teraz miedzy nami nie jest dobrze, nie rozmawiamy, nie piszemy, nie widujemy się.
Postanowiłam, że jeżeli On się nie odezwie do końca wakacjii (no a nie odezwał i już na 100% tego nie zrobi) to jak zacznie się szkoła to pewnie będziemy ze sobą rozmawiać, ponieważ chodzimy razem do klasy, ale to nie będzie taki kontakt jak zawsze.) to porozmawiam z nim na temat naszej dalszej przyjaźni.. albo już tylko dalszej znajomości.. :/ No ale to On już będzie musiał wybrać czego chce.
Bez względu na jego decyzję, On będzie dla mnie zawsze ważny i już nigdy o nim nie zapomnę.
Takiego kogoś się nie zapomina.. NIGDY!
Najgorsze jest to, że wszędzie, gdzie się tylko nie spojrzę, czego nie wezmę do ręki to mam z nim wspomnienia.. Prawie ciągle mi się śni. Ciągle myślę o nim.
Nie wiem co mam robić.. Może mi coś doradzicie, co?
Jeżeli macie jakieś propozycje, czy pytania, to piszcie na asku.
"Już zapomniałam jakie to uczucie, gdy odzywałeś się codziennie"
"Przychodzi taki czas,że zaczynamy mimo wszystko tęsknić za przeszłością."
"I gdybym mogła mieć tylko jedno życzenie Chciałabym Cię mieć przy sobie.."
"Pewnym osobom wybaczymy rzeczy, których innym nie bylibyśmy w stanie darować do końca życia."
"Wakacje przeleciały mi koło nosa. Ty zresztą też."
Pioseneczka ;)
ASK
No to ja już lecę, pa pa pa ;)
wtorek, 27 sierpnia 2013
wtorek, 20 sierpnia 2013
Cześć ;)
Dzisiaj napiszę wam trochę krótszą notkę, o tym o było dalej ale dam kilka opisów. ;)
Więc tak jak już pisałam, za wcześnie się ucieszyłam, że się pogodziliśmy.
Przez jakiś czas było wspaniale, On starał, pisał, dzwonił, szkoda tylko, że przez jakiś czas tak było.. ;/
Potem wszystko zaczęło się jebać. On przestał się starać, znowu miał wyjebane, po raz kolejny się o stało, a ja.. ja już miał dosyć, tyle nocy prze niego przepłakałam, a On znowu mnie skrzywdził. Miałam dosyć, serio. Nie wytrzymywała tego wszystkiego. Najbardziej bolało mnie to, że skrzywdziła mnie najważniejsza osoba w moim życiu, osoba, której mogłabym powiedzieć dosłownie wszystko, która kiedyś była dla mnie wsparciem, osoba której ufałam.. najbardziej. Zrobiłabym dla niego wszystko..
Przez jakiś czas rozmawialiśmy tylko w szkole.. i to nawet nie zawsze..
Po okoł 3 tygodniach mieliśmy poważną rozmowę.. znowu. Ale to już nic nie dało.
Ja wolałam jak go nie było wcale niż tak jak ostatnio, że znowu będzie przez jakiś czas, a potem zniknie i ja będę jeszcze bardziej cierpiała. Bo nie sztuką jest mieć szczęście przez chwilę, a potem cierpieć 3 razy dłużej. (Nie wiem, co mam pisać, tzn. wiem, ale nie wiem jak, ehh..)
Po tym wszystkim nie działo się nic, On mie dalej olewał, Ja starałam się o niego, On interesował się tylko tą dziewczyną. (Ci, którzy czytają od początku, zapewne wiedzą o kim mowa)
Ja z tą dziewczyną miałam dobry kontakt, dobrze się dogadywaliśmy, ona jest fajna, tylko, że 2 miesiące temu ktoś anonimowo wypisywał do niej różne głupoty. Ona myślała, że to ja i wtedy się pokłóciłyśmy ( tak kłótnia była bez sensu). Ona uważała, że to ja i tak powiedziała mojemu przyjacielowi, a On nie zapytał się mnie czy to ja tylko uwierzył jej i mnie oskarżył o coś czego tak naprawdę nie zrobiłam. Zabolało mnie, że nie ufa mi. Między mną a moim przyjacielem wtedy nie było dobrze, a tra cała kłótnia z tą dziewczyną rozpierdoliła naszą przyjaźń na maxa.
Przez cały miesiąc nie odzywałyśmy się z tą dziewczyną, miesiąc temu pogadałam z nią i powiedziałam jej, że to nie ja, że dla mnie ta kłótnia nie ma sensu, że nie chcę się kłócić z nią o chłopaka (chodzi o mojego przyjaciela).. No i się pogodziłyśmy ale nasz kontakt nie jest dobry, może dlatego, że przez tą kłótnię i przez rozpierdolenie już na maxa przyjaźni miałam dosyć i przestałam wychodzić z domu.. praktycznie tylko kilaka razy wyszłam na dwór od 2 miesięcy.
Oto kilaka opisów które opisują mnie i mojego przyjaciela:
To smutne, a zarazem tak bardzo frustrujące, że poświęciłaś mu każdą minutę swojego wolnego czasu, byłaś na każde jego zawołanie, gdy było mu źle, martwiłaś się o jego życie, mając gdzieś swoje własne. Byłaś dla iego zawsze i wszędzie, a on odchodząc nie poświęcił Ci nawet dwóch minut, by wyjaśnić swoją decyzję.
Zamykam oczy i przypominam sobie te najwspanialsze chwile, które przeżyliśmy. Łzy ochoczo wylewają się z moich oczu, a tęsknota rozpieprza mnie od środka. Za wszelką cenę pragnę by to wszystko powróciło. By te wszystkie wspólnie przeżyte sekundy powróciły na nowo. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że w to wierzę, że mam choćby najmniejszą iskierkę nadziei, że to kiedyś powróci. Łudzę się jak alkoholicy czy narkomani, którzy mówią sobie, że już nigdy nie wezmą, ale dziś ostatni raz.
A może po prostu daj Mu zatęsknić. Przy okazji sama mozesz umrzec z tęsknoty, ale spróbuj. Przekonaj się ile to wszystko dla Niego znaczy. Nie rób nic. Nie dzwoń, nie pisz, nie dawaj znaku życia. Nie sprawdzaj obsesyjnie czy przypadkiem koło Jego imienia nie zaświeciła sie zielona kropka. Wyłącz się. Odetnij od otoczenia. Poczekaj. Jeżeli nie będziesz musiała czekać zostaniesz najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi. A jeżeli się nie doczekasz, to zrobisz najmądrzejszy z możliwych kroków- zaczniesz się odzwyczajać i ból potrwa krócej. (I właśnie tak robię!!)
Mam za dobre serca dla ludzi, na których mi zależy i zawsze im wybaczam chociaż oni na to nie zasługują.
Macie jakieś pytania?
ASK
Gg:
48283131
Dzisiaj napiszę wam trochę krótszą notkę, o tym o było dalej ale dam kilka opisów. ;)
Więc tak jak już pisałam, za wcześnie się ucieszyłam, że się pogodziliśmy.
Przez jakiś czas było wspaniale, On starał, pisał, dzwonił, szkoda tylko, że przez jakiś czas tak było.. ;/
Potem wszystko zaczęło się jebać. On przestał się starać, znowu miał wyjebane, po raz kolejny się o stało, a ja.. ja już miał dosyć, tyle nocy prze niego przepłakałam, a On znowu mnie skrzywdził. Miałam dosyć, serio. Nie wytrzymywała tego wszystkiego. Najbardziej bolało mnie to, że skrzywdziła mnie najważniejsza osoba w moim życiu, osoba, której mogłabym powiedzieć dosłownie wszystko, która kiedyś była dla mnie wsparciem, osoba której ufałam.. najbardziej. Zrobiłabym dla niego wszystko..
Przez jakiś czas rozmawialiśmy tylko w szkole.. i to nawet nie zawsze..
Po okoł 3 tygodniach mieliśmy poważną rozmowę.. znowu. Ale to już nic nie dało.
Ja wolałam jak go nie było wcale niż tak jak ostatnio, że znowu będzie przez jakiś czas, a potem zniknie i ja będę jeszcze bardziej cierpiała. Bo nie sztuką jest mieć szczęście przez chwilę, a potem cierpieć 3 razy dłużej. (Nie wiem, co mam pisać, tzn. wiem, ale nie wiem jak, ehh..)
Po tym wszystkim nie działo się nic, On mie dalej olewał, Ja starałam się o niego, On interesował się tylko tą dziewczyną. (Ci, którzy czytają od początku, zapewne wiedzą o kim mowa)
Ja z tą dziewczyną miałam dobry kontakt, dobrze się dogadywaliśmy, ona jest fajna, tylko, że 2 miesiące temu ktoś anonimowo wypisywał do niej różne głupoty. Ona myślała, że to ja i wtedy się pokłóciłyśmy ( tak kłótnia była bez sensu). Ona uważała, że to ja i tak powiedziała mojemu przyjacielowi, a On nie zapytał się mnie czy to ja tylko uwierzył jej i mnie oskarżył o coś czego tak naprawdę nie zrobiłam. Zabolało mnie, że nie ufa mi. Między mną a moim przyjacielem wtedy nie było dobrze, a tra cała kłótnia z tą dziewczyną rozpierdoliła naszą przyjaźń na maxa.
Przez cały miesiąc nie odzywałyśmy się z tą dziewczyną, miesiąc temu pogadałam z nią i powiedziałam jej, że to nie ja, że dla mnie ta kłótnia nie ma sensu, że nie chcę się kłócić z nią o chłopaka (chodzi o mojego przyjaciela).. No i się pogodziłyśmy ale nasz kontakt nie jest dobry, może dlatego, że przez tą kłótnię i przez rozpierdolenie już na maxa przyjaźni miałam dosyć i przestałam wychodzić z domu.. praktycznie tylko kilaka razy wyszłam na dwór od 2 miesięcy.
Oto kilaka opisów które opisują mnie i mojego przyjaciela:
To smutne, a zarazem tak bardzo frustrujące, że poświęciłaś mu każdą minutę swojego wolnego czasu, byłaś na każde jego zawołanie, gdy było mu źle, martwiłaś się o jego życie, mając gdzieś swoje własne. Byłaś dla iego zawsze i wszędzie, a on odchodząc nie poświęcił Ci nawet dwóch minut, by wyjaśnić swoją decyzję.
Zamykam oczy i przypominam sobie te najwspanialsze chwile, które przeżyliśmy. Łzy ochoczo wylewają się z moich oczu, a tęsknota rozpieprza mnie od środka. Za wszelką cenę pragnę by to wszystko powróciło. By te wszystkie wspólnie przeżyte sekundy powróciły na nowo. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że w to wierzę, że mam choćby najmniejszą iskierkę nadziei, że to kiedyś powróci. Łudzę się jak alkoholicy czy narkomani, którzy mówią sobie, że już nigdy nie wezmą, ale dziś ostatni raz.
A może po prostu daj Mu zatęsknić. Przy okazji sama mozesz umrzec z tęsknoty, ale spróbuj. Przekonaj się ile to wszystko dla Niego znaczy. Nie rób nic. Nie dzwoń, nie pisz, nie dawaj znaku życia. Nie sprawdzaj obsesyjnie czy przypadkiem koło Jego imienia nie zaświeciła sie zielona kropka. Wyłącz się. Odetnij od otoczenia. Poczekaj. Jeżeli nie będziesz musiała czekać zostaniesz najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi. A jeżeli się nie doczekasz, to zrobisz najmądrzejszy z możliwych kroków- zaczniesz się odzwyczajać i ból potrwa krócej. (I właśnie tak robię!!)
Mam za dobre serca dla ludzi, na których mi zależy i zawsze im wybaczam chociaż oni na to nie zasługują.
Macie jakieś pytania?
ASK
Gg:
48283131
piątek, 9 sierpnia 2013
'Lecimy dalej'
Cześć ;P
No to lecimy dalej. ;)
Po urodzinach mojego przyjaciela między nami nie było
najgorzej, chociaż nie było już tak fajnie jak przedtem. Z dnia na dzień mój przyjaciel spędzał coraz
więcej czasu z naszą koleżanką. Ja nie miałam nic przeciwko temu, chodziło mi
tylko o to, że coraz rzadziej rozmawialiśmy, spotykaliśmy się etc.
On bardzo się starał, chociaż wiedział, że ona nie chce z
nim być, ale się nie poddawał, a ona? Ona (moim zadaniem i nie tylko)
wykorzystywała go, traktowała go jak pieska na posyłki. On tego nie widział, dla niego zawsze ona bez
względu czego by nie zrobiła, czego by nie powiedziała zawsze była niewinna,
zawsze jej bronił.
No i teraz przychodzi ten moment, w którym zaczyna mnie
olewać.. :I
Od tamtej pory przestał się starać, przestał pisać, dzwonić,
było całkiem inaczej.
Wtedy już TYLKO wychodził z tą dziewczyną na mnie miał
wyjebane. Nie obchodziły go moje uczucia,
nie interesował się mną.. a ja? Ja wprost przeciwnie starałam się przez cały
czas, próbowałam go wspierać, rozmawiać z nim o niej, ale on.. on tak jak już
pisałam wyżej miał wyjebane na mnie i na moje słowa.. a mnie to bolało, to nie mył już ten sam
chłopak którego znałam od ‘małego’
A tamten chłopak był
naprawdę zajebisty. Brakowało.. brakuje
mi go.
Miałam już dosyć tej całej sytuacji, postanowiłam, że z nim
porozmawiam poważnie. Powiedziałam mu co
czuję, że jestem zazdrosna o nią dlatego, że zaczął mnie olewać ‘przez nią’, że traktuje mnie jak jakiegoś
intruza.
Przeprosił mnie i powiedział, że będzie już wszystko okej.
Jak myślicie było?
Było, było wszystko okej, ale przez ile?
Po około tygodniu wszystko znowu się zmieniło, on znowu mnie
olewał..
Po jakimś czasie było lepiej niż przed naszą rozmową ale
gorzej niż przed wakacjami 2012. Było tak dziwnie, nasze relacje były nie jak przyjaciół na
dobre i na złe tylko jak zwykłych znajomych.
Mijały, dni, tygodnie, lata, HEHS, NIE NO LATA NIE.
Dni i tygodnie. A my zaczęliśmy
się od siebie oddalać totalnie. Czasami tylko pisaliśmy, ale nasze rozmowy nie wyglądały
tak ja kiedyś. A co mnie najbardziej
wkurzało? Poza tym, co wyżej
napisałam? To, że to zawsze JA musiałam
zaczynać pisać, bo on to miał wyjebane?
Więc dlaczego tak się starałam?
Bo mimo wszystko miałam/mam nadzieję, że jeszcze będzie
lepiej..
I przez pewien okres
było. Znowu.
Koniec marca, początek kwietnia 2013 to wtedy jakoś postanowiłam,
że z nim porozmawiam, kolejny raz. To był
wieczór. On mnie odprowadził do domu i usiedliśmy na schodach, więc.. Powiedziałam mu, że mam dosyć już pisania
pierwsza i że mu już na mnie nie zależy, ale on zaprzeczył. (wtedy poczułam, że może mu zależy, tylko się pogłubił w tym
wszystkim.) Rozmawialismy bardzo długo,
oczywiście ja musiałam się poryczeć jak małe dziecko… No ale cóz, jak rozmawiam
o uczuciach między mna a osobą która jest dla mnie bardzo ważna, to tak mam,
zawłaszcza jeżeli te uczucia nie są najlepsze.
Powiedziłam mu, że zależy mi na nim, że nie chcę żeby to wszstko tak
wyglądało. On powiedziła, że też mu zależy i że chciałby zacząć wszystko od
nowa pod warunkiem, że przestanę płakać. . ;) (kurde, tak mi się fajnie wtedy zrobiło..)
Popatrzył
się na mnie i powiedziła ‘NAPRAWIMY TO’
Ja się
bałam, że się znowu na nim zawiodę, bo już raz po takiej rozmowie tak się
włśnie stło. I powiedziłama ‘TEGO NIE DA SIĘ NAPRAWIĆ’
Ale on
znow zrobił i powiedziła to samo.
Tego
wieczoru jeszcze długo rozmawiliśmy. Koniec
końców mieliśmy zacząć wszystko od nowa.
Późnym
wieczorem napisał do mnie sms’a, zaskoczył mnie nim.. mile ;)
Następnego
dnia moje życie było znacznie lepsze.
Widziałam, że się stara, że mu zależy.
Przez ten czas dzwonił do mnie, pisał, pytał się czy idę z nim gdzieś,
było naprawdę bardzo fajnie. Poczułam,
że może być tak jak przed tem. No ale chba
za wcześnie się ucieszyłam.
Oh,
dzisiaj to już wszystko. Dokończę innym razem ;)
Dzisiaj
jeszcze dam jeden ‘cytat’, 2 obrazki i 2 tytuły piosenek ;)
Pozdrawiam
dziewczynę, która prosiła mnie, żebym dzisiaj dodała nowego posta ;) Ale nie będę
miała czasu, żeby dodawac codziennie coś jak zacznie się szkoła no i w sumie
teraz już chyba też nie. ;)
Ale
postaram się dodawać coś 1 raz może dwa w tygodniu.
Pozdrawiam
ws wszystkich ;)
Kidys
dostałam sms’a od mojego przyjaciela, że
nie musimy się codziennie sptykać aby
być przyjaciółmi. Miała
rację. Ale ja mu odpisałam to:
'W prawdziwej przyjaźni nie chodzi o to, żeby być nierozłącznym, tylko o to żeby rozłąka nic nie zmieniła, a u nas zmieniła i to dużo.' (pisaliśmy to przed zaczęciem wszystkiego od nowa)
A tu macie 2 piosenki:
https://www.youtube.com/watch?v=qHjOveY8_Jk
https://www.youtube.com/watch?v=Ska8VZCriF0
(Piosenki fajne, ale tym razem chodziło mi raczej o tytuł, kto uważnie czytł tego posta będzie wiedział o co chodzi) ;3
Obrazek który udostępnił mój przyjaciel (on wie, że cierpię jak tak robi ale chyba inaczej postępować nie umie.)
(Żeby była jasność, ja nie kocham go jako chłopaka, tylko jak brata, jak najlepszego przyjaciela)
A tu obrazek, mojej własnej roboty. Nie uważam, że jest jakiś najlepszy czy coś ale jest o mojej historii.
No to dzisiaj na tyle ;)
Gg:
48283131
czwartek, 8 sierpnia 2013
'Wprowadzenie'
Hej, hej, hej.
Dzisiaj dowiecie się nieco więcej o tej całej historii.
Więc zaczynamy.
Wszystko zaczęło się od wakacji 2012, to wtedy mój najlepszy
przyjaciel poznał pewną dziewczynę, dziewczynę, która mieszkała od dzieciństwa
w tej samej miejscowości co my, ja kilka lat wstecz się z nią kolegowałam (byłyśmy małymi dziećmi) ale niestety nasz kontakt się
urwał i ona przestała zadawać się z nami, wgl. Z nikim z wioski nie utrzymywała
kontaktu, nie wychodziła na dwór itp. (Nie twierdzę, że wgl. Nie miała znajomych, bo
to nie prawda, miała, ale nie w tej miejscowości gdzie mieszamy). Kiedy odnowiliśmy kontakt, to i mój
przyjaciel ją poznał. Na początku dogadywali się normalnie, nic nie wyglądało
na to, że wyjdzie tak jak jest teraz..
Nie mieli ze sobą większego kontaktu, a między mną i nim było bardzo
fajnie, tak jak zawsze, świetnie się dogadywaliśmy, rozmawialiśmy o wszystkim, pisaliśmy prawie codziennie,
naprawdę było fajnie (chciałabym wrócić do tego czasu sprzed roku.. ) No ale z
dnia na dzień ich kontakt się polepszał, zaczęli częściej ze sobą
rozmawiać. Było widać, że spodobała mu
się ta dziewczyna, początkowo tylko mu się podobała.
Sylwester 2012/2013 miała wtedy chłopaka, ale nie spędzili
go razem tylko osobno. On ze swoimi
znajomymi, ona ze mną, z moim przyjacielem i z resztą paczki.
W noc sylwestrową ona
całowała się z pewnym kolegą (z naszej paczki) jak dowiedział się o tym mój przyjaciel to widziałam, że go to
zabolało. To wtedy zauważyłam, że to nie zwykłe zauroczenie, tylko coś więcej,
cos poważniejszego. Nie myliłam się..
Kilka dni po tej całej akcji, mój przyjaciel miał urodziny.
(to był początek stycznia) Imprezy jako takiej nie robił, tylko nasza paczka
spotkała się wieczorem na huśtawkach (to miejsce jest za boiskiem, NIK nie mógł zobaczyć co robimy)
były %%%%% i to chyba zadziałało na
mojego przyjaciela, że powiedział jej, że ją kocha, ona powiedziała mu, że ona
nic do niego nie czuje, żeby nie robił sobie nadziei, bo nic z tego nie
będzie. On się wkurzył i zaczął jeszcze
więcej pić, był ostro najebany. Musiał
się ogarnąć, żeby rodzice nie widzieli go w takim stanie. Ja z jego bratem
trochę go ogarnęliśmy, przespał się trochę i było już lepiej, wtedy było już
późno i każdy się rozszedł w swoją drogę. Ja, mój przyjaciel i jego brat
mieszkamy koło siebie, więc szliśmy razem, oni mieszkali po drugiej stronie
więc spokojnie mogliśmy porozmawiać, tylko, że było ciężko, bo mój przyjaciel
mimo wszystko nie był w dobrym stanie, no ale cóż, powiedział mi tylko, żebym
napisała do niego za jakąś godzinę. No
to napisałam, okazało się, że on już śpi i pisałam z jego bratem. Powiedział,
że wszystko jest ok., tzn. rodzice nic nie zauważyli, bo ich nie było, a spraw z
tą dziewczyną nie wygląda najlepiej. .
Jesteście ciekawi co wydarzyło się potem? Jeżeli tak to nie przegapcie nowego posta ;)
Dziś to chyba na tyle, postaram się zaglądać tutaj jak
najczęściej.
Jeżeli macie jakieś pytania to piszcie na asku lub na gg ;)
A no i jeszcze jedno ciągle pisałam ‘mój przyjaciel’ ale nie
wiem czy mogę go jeszcze tak nazywać… eh
Ale tak będzie mi najłatwiej pisać, żebyście wiedzieli o kim
piszę .
Pozdrawiam ;)
Coś w tym obrazku jest. Tak trochę opowiada o historii mojego przyjaciela nieprawdaż?
Gg:
48283131
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



