Hej, hej, hej.
Dzisiaj dowiecie się nieco więcej o tej całej historii.
Więc zaczynamy.
Wszystko zaczęło się od wakacji 2012, to wtedy mój najlepszy
przyjaciel poznał pewną dziewczynę, dziewczynę, która mieszkała od dzieciństwa
w tej samej miejscowości co my, ja kilka lat wstecz się z nią kolegowałam (byłyśmy małymi dziećmi) ale niestety nasz kontakt się
urwał i ona przestała zadawać się z nami, wgl. Z nikim z wioski nie utrzymywała
kontaktu, nie wychodziła na dwór itp. (Nie twierdzę, że wgl. Nie miała znajomych, bo
to nie prawda, miała, ale nie w tej miejscowości gdzie mieszamy). Kiedy odnowiliśmy kontakt, to i mój
przyjaciel ją poznał. Na początku dogadywali się normalnie, nic nie wyglądało
na to, że wyjdzie tak jak jest teraz..
Nie mieli ze sobą większego kontaktu, a między mną i nim było bardzo
fajnie, tak jak zawsze, świetnie się dogadywaliśmy, rozmawialiśmy o wszystkim, pisaliśmy prawie codziennie,
naprawdę było fajnie (chciałabym wrócić do tego czasu sprzed roku.. ) No ale z
dnia na dzień ich kontakt się polepszał, zaczęli częściej ze sobą
rozmawiać. Było widać, że spodobała mu
się ta dziewczyna, początkowo tylko mu się podobała.
Sylwester 2012/2013 miała wtedy chłopaka, ale nie spędzili
go razem tylko osobno. On ze swoimi
znajomymi, ona ze mną, z moim przyjacielem i z resztą paczki.
W noc sylwestrową ona
całowała się z pewnym kolegą (z naszej paczki) jak dowiedział się o tym mój przyjaciel to widziałam, że go to
zabolało. To wtedy zauważyłam, że to nie zwykłe zauroczenie, tylko coś więcej,
cos poważniejszego. Nie myliłam się..
Kilka dni po tej całej akcji, mój przyjaciel miał urodziny.
(to był początek stycznia) Imprezy jako takiej nie robił, tylko nasza paczka
spotkała się wieczorem na huśtawkach (to miejsce jest za boiskiem, NIK nie mógł zobaczyć co robimy)
były %%%%% i to chyba zadziałało na
mojego przyjaciela, że powiedział jej, że ją kocha, ona powiedziała mu, że ona
nic do niego nie czuje, żeby nie robił sobie nadziei, bo nic z tego nie
będzie. On się wkurzył i zaczął jeszcze
więcej pić, był ostro najebany. Musiał
się ogarnąć, żeby rodzice nie widzieli go w takim stanie. Ja z jego bratem
trochę go ogarnęliśmy, przespał się trochę i było już lepiej, wtedy było już
późno i każdy się rozszedł w swoją drogę. Ja, mój przyjaciel i jego brat
mieszkamy koło siebie, więc szliśmy razem, oni mieszkali po drugiej stronie
więc spokojnie mogliśmy porozmawiać, tylko, że było ciężko, bo mój przyjaciel
mimo wszystko nie był w dobrym stanie, no ale cóż, powiedział mi tylko, żebym
napisała do niego za jakąś godzinę. No
to napisałam, okazało się, że on już śpi i pisałam z jego bratem. Powiedział,
że wszystko jest ok., tzn. rodzice nic nie zauważyli, bo ich nie było, a spraw z
tą dziewczyną nie wygląda najlepiej. .
Jesteście ciekawi co wydarzyło się potem? Jeżeli tak to nie przegapcie nowego posta ;)
Dziś to chyba na tyle, postaram się zaglądać tutaj jak
najczęściej.
Jeżeli macie jakieś pytania to piszcie na asku lub na gg ;)
A no i jeszcze jedno ciągle pisałam ‘mój przyjaciel’ ale nie
wiem czy mogę go jeszcze tak nazywać… eh
Ale tak będzie mi najłatwiej pisać, żebyście wiedzieli o kim
piszę .
Pozdrawiam ;)
Coś w tym obrazku jest. Tak trochę opowiada o historii mojego przyjaciela nieprawdaż?
Gg:
48283131

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz