wtorek, 20 sierpnia 2013

Cześć ;)
Dzisiaj napiszę wam trochę krótszą notkę, o tym o było dalej ale dam kilka opisów. ;)

Więc tak jak już pisałam, za wcześnie się ucieszyłam, że się pogodziliśmy.
Przez jakiś czas było wspaniale, On starał, pisał, dzwonił, szkoda tylko, że przez jakiś czas tak było.. ;/
Potem wszystko zaczęło się jebać. On przestał się starać, znowu miał wyjebane, po raz kolejny się o stało, a ja.. ja już miał dosyć, tyle nocy prze niego przepłakałam, a On znowu mnie skrzywdził. Miałam dosyć, serio. Nie wytrzymywała tego wszystkiego. Najbardziej bolało mnie to, że skrzywdziła mnie najważniejsza osoba w moim życiu, osoba, której mogłabym powiedzieć dosłownie wszystko, która kiedyś była dla mnie wsparciem, osoba której ufałam.. najbardziej. Zrobiłabym dla niego wszystko..
Przez jakiś czas rozmawialiśmy tylko w szkole.. i to nawet nie zawsze..
Po okoł 3 tygodniach mieliśmy poważną rozmowę.. znowu. Ale to już nic nie dało.
Ja wolałam jak go nie było wcale niż tak jak ostatnio, że znowu będzie przez jakiś czas, a potem zniknie i ja będę jeszcze bardziej cierpiała. Bo nie sztuką jest mieć szczęście przez chwilę, a potem cierpieć 3 razy dłużej. (Nie wiem, co mam pisać, tzn. wiem, ale nie wiem jak, ehh..)
Po tym wszystkim nie działo się nic, On mie dalej olewał, Ja starałam się o niego, On interesował się tylko tą dziewczyną. (Ci, którzy czytają od początku, zapewne wiedzą o kim mowa)

Ja z tą dziewczyną miałam dobry kontakt, dobrze się dogadywaliśmy, ona jest fajna, tylko, że 2 miesiące temu ktoś anonimowo wypisywał do niej różne głupoty. Ona myślała, że to ja i wtedy się pokłóciłyśmy ( tak kłótnia była bez sensu). Ona uważała, że to ja i tak powiedziała mojemu przyjacielowi, a On nie zapytał się mnie czy to ja tylko uwierzył jej i mnie oskarżył o coś czego tak naprawdę nie zrobiłam. Zabolało mnie, że nie ufa mi. Między mną a moim przyjacielem wtedy nie było dobrze, a tra cała kłótnia z tą dziewczyną rozpierdoliła  naszą przyjaźń na maxa.
Przez cały miesiąc nie odzywałyśmy się z tą dziewczyną, miesiąc temu pogadałam z nią i powiedziałam jej, że to nie ja, że dla mnie ta kłótnia nie ma sensu, że nie chcę się kłócić z nią o chłopaka (chodzi o mojego przyjaciela).. No i się pogodziłyśmy ale nasz kontakt nie jest dobry, może dlatego, że przez tą kłótnię i przez rozpierdolenie już na maxa przyjaźni miałam dosyć i przestałam wychodzić z domu.. praktycznie tylko kilaka razy wyszłam na dwór od 2 miesięcy.
Oto kilaka opisów które opisują mnie i mojego przyjaciela:

To smutne, a zarazem tak bardzo frustrujące, że poświęciłaś mu każdą minutę swojego wolnego czasu, byłaś na każde jego zawołanie, gdy było mu źle, martwiłaś się o jego życie, mając gdzieś swoje własne. Byłaś dla iego zawsze i wszędzie, a on odchodząc nie poświęcił Ci nawet dwóch minut, by wyjaśnić swoją decyzję.


Zamykam oczy i przypominam sobie te najwspanialsze chwile, które przeżyliśmy. Łzy ochoczo wylewają się z moich oczu, a tęsknota rozpieprza mnie od środka. Za wszelką cenę pragnę by to wszystko powróciło. By te wszystkie wspólnie przeżyte sekundy powróciły na nowo. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że w to wierzę, że mam choćby najmniejszą iskierkę nadziei, że to kiedyś powróci. Łudzę się jak alkoholicy czy narkomani, którzy mówią sobie, że już nigdy nie wezmą, ale dziś ostatni raz.


A może po prostu daj Mu zatęsknić. Przy okazji sama mozesz umrzec z tęsknoty, ale spróbuj. Przekonaj się ile to wszystko dla Niego znaczy. Nie rób nic. Nie dzwoń, nie pisz, nie dawaj znaku życia. Nie sprawdzaj obsesyjnie czy przypadkiem koło Jego imienia nie zaświeciła sie zielona kropka. Wyłącz się. Odetnij od otoczenia. Poczekaj. Jeżeli nie będziesz musiała czekać zostaniesz najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi. A jeżeli się nie doczekasz, to zrobisz najmądrzejszy z możliwych kroków- zaczniesz się odzwyczajać i ból potrwa krócej. (I właśnie tak robię!!)

 Mam za dobre serca dla ludzi, na których mi zależy i zawsze im wybaczam chociaż oni na to nie zasługują. 

Macie jakieś pytania? 
ASK  
Gg: 
  48283131 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz